PORADY NIERUCHOMOŚCI MIESZKANIA
 środa, 08 września 2010
Jesteś w: Strona główna > porady
Wyszukiwanie ofert: szybkie | zaawansowane
Rynek Transakcja
Wyszukiwanie ofert: szybkie | zaawansowane
Rynek Transakcja Typ
Wyszukiwanie ofert: szybkie | zaawansowane
Typ działki Transakcja
Wyszukiwanie ofert: szybkie | zaawansowane
Typ Transakcja

Reklama

PORADY

Mieszkanie do reklamacji

Kupując lokum pomyśl, że już w nim mieszkasz. Sprawdź czy masz słońce w domu, znośnego sąsiada, sklep na osiedlu i szybki dojazd do pracy. Jeśli coś nie gra, szukaj dalej. Zły wybór oznacza jedno: ponowne męki kupna, a do tego sprzedaży.

Nie potrafimy robić zakupów mieszkaniowych - uważają specjaliści ds. rynku nieruchomości. Na taką przypadłość cierpi wielu Polaków. Na czym ona dokładnie polega? Otóż poszukujący mieszkań popełniają błąd za błędem. - Boją się marzyć więc nie zastanawiają się nad swoimi rzeczywistymi potrzebami. Najważniejszym kryterium przy zakupie własnego M jest cena. A za błędy przychodzi zapłacić. Za klika lat znowu szukają lokum. Ponownie płacą agencji nieruchomości, notariuszowi, bankowi, sklepom meblowym, ekipie remontowej. Przy przeprowadzce i sprzedaży tracą pieniądze - mówi Piotr Puchała, vice prezes Polskiego Stowarzyszenia Budowniczych Domów. Najchętniej oddaliby M do reklamacji. Niestety źle wybranego mieszkania nie da się tak łatwo pozbyć. Czeka żmudny proces sprzedaży połączony na dodatek z kupnem drugiego M. - A przy odrobinie cierpliwości w poszukiwaniach i zwracaniu uwagi na istotne czynniki można kupić za pierwszym razem mieszkanie szyte na miarę - dodaje Marcin Jańczuk z firmy Polanowscy Nieruchomości. Jesteśmy jednak w gorącej wodzie kąpani, co nie wychodzi nam na dobre.

Zrób rachunek sumienia

Dlaczego tak się dzieje? Przykładowo, nabywca myśli: szukam mieszkania w dzielnicy X, najlepiej trzypokojowego, za maksymalnie 500 tys. zł. Kiedy w nim zamieszkuje, opowiada znajomym: mieszkam w przyjaznej okolicy, wygodnie i mam niskie koszty utrzymania. Zupełnie zmienia się skala w jakiej mierzy nabytą nieruchomość. Niestety rzeczywiste potrzeby widzi najczęściej dopiero po podpisaniu aktu notarialnego. - Poszukując mieszkania należy odrzuć natrętne myślenie o modnej lokalizacji i cenie. Warto zastanowić się w jakim mieszkaniu naprawdę chcemy mieszkać - apelują znawcy rynku nieruchomości. Szczegółowy rachunek sumienia pozwoli na znalezienie właściwej odpowiedzi. - Kupiłam dwupokojowe M niecały rok temu i już myślę o przeprowadzce. Okazało się, że salon z widokiem na zlew i garnki to nie dla mnie. Nigdy więcej aneksu, tylko kuchnia i to widna. Poza tym od strony sypialni jest parking. Wciąż się budzę - opowiada Magdalena Bystra, która kupiła mieszkanie z lat 70.tych. - Mamy o czym myśleć - westchnęła Ania i Marek, para którą spotkałam na Targach Nieruchomości na prelekcji dla młodych szukujących się do kupna pierwszego gniazda. - Do tej pory lekceważyliśmy kryterium odległości osiedla od pracy. Chcieliśmy mieszkać nawet na dziesiątym piętrze w wielkiej płycie, nie myśląc o wysokich rachunkach za ogrzewanie. Dziś wiemy, że chcemy kupić w stosunkowo młodych blokach, być może od dewelopera. Nie możemy jedynie lekceważyć ceny - opowiadali po wykładzie. - Postaramy się zwiększyć naszą zdolność, dodając jednego z rodziców do kredytu - stwierdziła inna para.

Jak szukać tego jedynego M?

Na początek warto obalić mit lokalizacji. Nie ma tej jedynej i właściwej. - Odpowiednia dla klienta oznacza tyle, że przestanie on spędzać po cztery godziny dziennie w korkach, wśród znerwicowanych kierowców i w spalinach samochodów. Powinien kupić mieszkanie pięć minut od pracy, przedszkola i sklepu - mówi Piotr Puchała. Nabywca zyskuje cenne godziny snu, ma więcej czasu dla dziecka i małżonka, a zdanie "skocz po bułki" nie oznacza wyprawy do sklepu położonego 20 minut od domu, tylko zejście do pawilonu obok. Nie warto kierować się trendami. Przykładowo modny, warszawski Mokotów jest zielony i blisko centrum, ale oznacza także problemy z parkowaniem. W dużej mierze oferuje mieszkania w wielkiej płycie i w kiepsko utrzymanych technicznie budynkach. - Jeśli para ma dziecko, nie powinna kupować mieszkania w bloku bez windy, choćby było ono na pierwszym piętrze. Jeśli ma dwa samochody, niech zapomni o osiedlu bez parkingu, nawet jeśli to najmodniejsza dzielnica - mówi Marcin Jańczuk. Lokalizacja ma być dobra dla nas i naszych potrzeb. Przy wyborze ważny jest także układ mieszkania. W wyobraźni należy pracować na planie zupełnie bez ścian: sprawdzić czy jest możliwość aranżacji i dowolnej adaptacji. Dobrze jeśli istnieje możliwość wyburzenia lub postawienia ściany. Liczy się także doświetlenie lokalu. Jeżeli mamy problemy ze wstawaniem rano to sypialnia powinna być po stronie wschodniej. - Odpowiedzmy sobie na pytanie: ile czasu spędzamy w kuchni, salonie czy sypialni i o jakich porach dnia - dodaje Piotr Puchała. Razem z odpowiedziami przyjdzie koncepcja odpowiedniego doświetlenia mieszkania. W mieszkaniu jest jeszcze coś, na co bezwzględnie trzeba zwrócić uwagę. - A na co nabywcy przymykają oko - dodaje Marcin Jańczuk. To parametry i stan techniczny mieszkania. - Często lokale wystawione na sprzedaż są w fatalnym stanie technicznym, mają stare instalacje i nadają się tylko do gruntownego remontu - mówi specjalista z firmy Polanowscy Nieruchomości. - Kupujący na wejściu musi znaleźć i przypilnować fachowców. Remont pożera mnóstwo pieniędzy, czasu oraz nerwów. A nierzadko za te same środki można kupić lokal w niezłym stanie technicznym - dodaje. - Mieszkanie musi być w miarę wysokie, powyżej 2,5 metra. Ważne są dwa węzły sanitarne, dwa piony kanalizacyjne i trzy piony wentylacyjne. Grubość stropu powinna wynosić minimum 23 cm, a ściana międzylokalowa być odpowiednio wyciszona - wylicza Piotr Puchała.

Popytaj o sąsiedztwo

Jeśli w mieszkaniu wszystko zostało sprawdzone można zamknąć drzwi.... i obejrzeć klatkę schodową oraz osiedle. Ważny jest współczynnik intensywności mieszkaniowej: czyli liczba lokali na jednym holu i na całym osiedlu. Jeśli przyjdzie ci czekać w nieskończoność na windę, słuchać głośnych sąsiadów oraz hałasów z pobliskiego placu zabaw, przestanie cieszyć nawet najpiękniej urządzone gniazdko. - I najważniejsze: nie warto kupować dziury w ziemi. Choćby to była dziura wykopana przez moja firmę - radzi Piotr Puchała. Z deweloperem warto zawierać umowy z rozsądku: czyli podpisywać papiery w zamian za klucze do mieszkania.

(Źródło: www.gazeta.pl/nieruchomosci autor Jolanta Nowak)